Moja duma

Piszę tego posta, a u lewego cyca mam uwieszone dwoje mruczących z rozkoszy, wpatrzonych we mnie wielkich brązowych oczu. Moja córka to spełnienie marzeń każdej matki. Od urodzenia przesypia noc (z jedną pobudką tylko na karmienie), zasypia sama w swoim łóżeczku, wystarczy ją położyć, praktycznie nie płacze, za to wydaje z siebie wiele innych dźwięków, do tego jest prześliczna (do tego stopnia, że ludzie notorycznie komentują, kiedy mijają nas na ulicy)…mój mały fenomen, nawet rozwija się od początku szybciej niż inne dzieci, poza wagą, bo jest drobniutka. Obecnie M-ka ma 4 miesiące i jest rojbrem z błyszczącymi oczami, duużo gada (tzn wokalizuje po swojemu) i ciągle się chichra. Nauczyła się już wstawać, kiedy ma się czego złapać (niewiarygodne?, lekarze też to mówią, a jednak. Jako 3-miesięczne dziecko miała kościec półroczniaka- zagadka dla pani ortopedy). Trudno nie być przepełnionądumą i zakochaną matką mając tak bezproblemowe, cudne dziecko. Dla mnie jednak, jakaby nie była, jest spełnieniem, bo urodziłam się po to, by być matką, zawsze to wiedziałam.

W dowód poprzedniego

Udało mi się dziś w końcu zmobilizować i napisałam cośtam do mgrki, w międzyczasie obejrzałam filmidło, później zrobiłam obiad. M-ka siedziała z nami przy stole na moich kolanach, bez oparcia, trzymając się blatu. Wiecie, jestem szczęściarą, nawrzeszczałam dziś na M., na jego miejscu bym się do siebie nie odzywała, a on wyszedł się przejść i wrócił z litrowym kartonikiem, bo wcześniej wspomniałam, że napiłabym się soku jabłkowego. I nieważne, że zamiast soku przyniósł napój i że był z miętą. Typowo męska pomyłka, słodko mi się zrobiło. Chcę się czuć właśnie jak w starym, dobrym małżeństwie.

Mężczyzna idealny

Trafił mi się facet, którego już z wyglądu zazdrości większość bab. Nie raczą tego ukrywać ;) Do tego pracowity pedant. Z satysfakcją robi to, czego ja nie lubię. Zawsze zwarty i gotowy na zaspokojenie swej królowej. Z jego udziałem wykluła się moja kochana M-ka, którą tatuś chętnie się zajmuje. Do tego pieniądze do domu przynosi. Dogaduje się świetnie z moją mamą. Najbardziej doceniam jednak te drobne przyjemności, jakimi mnie raczy; zaparzenie herbaty, śniadanie do łóżka, przygotowanie kąpieli… Mój myśliciel ma wizję podbicia świata, zostanie kiedyś prezydentem (tylko nie wiem którego kraju zamierza), będzie miliarderem, ma milion pomysłów na dorobienie się, a każdy w podobnym stopniu realny, marzyciel. Romantyk. Stara się dla mnie jak może, wszystko by rzucił by uczynić mnie szczęśliwą. Prawdziwy mężczyzna.

Walentynki

Po tym, jak przytulił mnie w nocy, rano tatuś zabrał córeczkę, żebym mogła sobie dospać. Po przecknięciu usłyszałam głośny śmiech mojego dziecięcia, chichrała się wariując z tatuśkiem. Walentynki, M. wydrukował zdjęcia nasze i M-ki jako walentynkę dla swoich dziewczyn, a od niego i córeczki dostałam „kubek mamy”. Do tego kilka całusów. Wieczorkiem pyszna chrupiąca pizza, zamiast wina kieliszki soku jabłkowego, smak ciągnących krówek i dzień zakończony w towarzystwie Colina Firtha, jako „Samotnego mężczyzny”. Potem jeszcze walentynkowe serduszko ode mnie skrzętnie ukryte pod bielizną, bicie serca M., jego oddech na ramieniu i sen.

Jak tu nie być szczęśliwą?

Wczesne popołudnie w środku tygodnia, a ja gniję sobie w wyrku. Obok córeczka wzdycha przez sen. M. (narzeczony) w pracy, wychodząc zaparzył dla mnie herbatę. Jesteśmy same. Pralka właśnie skończyła cykl, zaraz wstawię nowe pranie. Tak mi leniwie i błogo. M-ka pewnie zaraz się obudzi, spojrzy na mnie i uśmiechnie całą paszczą, jak zwykle czyni na mój widok. Można się rozpłynąć. Później zarząda cyca i będzie mnie głaskać po dekolcie. Leniwiec ze mnie. Za oknem pięknie skrzy się śnieg, a przez poddaszowe okno wpadają słoneczne promienie. W kąt wyrzuty sumienia i że nie wypada, mogłabym przeżyć tak życie.

Witajcie!

Na wstępie wypadałoby się przedstawić. Jestem studentką, narzeczoną, córką, siostrą, przyjaciółką i młodą matką dumną ze swej roli. Uwielbiam kino, muzykę, książki, seks i deszcz. Kocham zwierzęta. Chowam dorodnego kocura. Masę czasu spędzam w internecie. Lubie też spotkania ze znajomymi i wypady na zakupy. Czasem coś upichcę. Kieruję się ideą antykonsumpcjonizmu. Zawsze mam coś do powiedzenia, jestem prostolinijna, czasem cyniczna. Lubie abstrakcyjne żarty. Interesuję się dietetyką i psychologią. Jestem typem niesystematycznego leniwca. Żyję w Polsce, mam 24 lata i jestem na etapie pisania magisterki. Szukam pracy, która nie odebrałaby mi bycia z córką. Brzmi jak anons…no to tę formalność mamy za sobą.